Braki polskiej reumatologii

Renata Kołton
Kurier MP

W publicznych placówkach pracuje około 1000 lekarzy z ukończoną specjalizacją z reumatologii. Jak na 38-milionowy kraj to za mało, aby pacjentom zapewnić wystarczającą opiekę. Boimy się, że nie będzie miał nas kto leczyć - mówi Monika Zientek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem”.

Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie. Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta

Renata Kołton: W ostatnim czasie Stowarzyszenie 3majmy się razem opublikowało raport "Ja Pacjenta 2017". Co w porównaniu do analiz sprzed trzech lat zmieniło się w Polsce w opiece na pacjentami reumatologicznymi?

Monika Zientek: Porównując oba raporty widzimy, że nastąpiło pogorszenie opieki na chorymi reumatycznie. Obecnie mamy mniej lekarzy reumatologów, zlikwidowano część poradni reumatologicznych, wydłużył się też czas oczekiwania na diagnozę. Zwiększyły się za to wydatki pacjentów na leczenie, które kształtują się już na poziomie 5-6 tys. zł rocznie.

Żadnych pozytywów Państwo nie dostrzegają?

W strukturze kosztów, które pacjenci ponoszą w związku z chorobą, zmniejszyła się kwota wydawana na leki. W 2014 roku mediana w tym zakresie wynosiła 800 zł rocznie, obecnie jej wartość to 725 zł.

Który z aspektów opieki nad pacjentami reumatologicznymi najbardziej Państwa niepokoi?

Boimy się, że nie będzie nas miał kto leczyć. W Centralnym Rejestrze Lekarzy prowadzonym przez Naczelną Izbę Lekarską widnieje 1700 lekarzy reumatologów wykonujących zawód. Umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na świadczenia reumatologiczne ma podpisanych około 1200 lekarzy, z czego 200 to rezydenci. Czyli w publicznych placówkach pracuje 1000 lekarzy z ukończoną specjalizacją z reumatologii. Jak na 38-milionowy kraj to za mało, aby pacjentom zapewnić wystarczającą opiekę.

W przypadku dzieci sytuacja jest wręcz dramatyczna. NFZ podaje, że na koniec 2016 roku umowę z nim miało podpisaną 69 lekarzy reumatologów, którzy leczą małych pacjentów. Ale widzimy, że liczba ta dramatycznie spada. Nie minęło pół roku, a np. w województwie mazowieckim, gdzie sytuacja jest najlepsza, z 11 reumatologów zajmujących się dziećmi pozostała tylko połowa. Średnia wieku lekarzy jest coraz wyższa. Gdy specjalista odchodzi na emeryturę, nie ma go kto zastąpić i poradnie są zamykane.

Z czego w Pani opinii wynika fakt, że większość pacjentów cierpiących na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) nie przestrzega zaleceń terapeutycznych i przyjmuje leki w nieodpowiedni sposób?

Myślę, że jest to związane z brakiem dostępu do lekarza, którego chory widuje 2-3 razy w roku. W chwili, gdy pacjent zauważa u siebie coś niepokojącego, być może niepożądane działania leku, nie może tego skonsultować z lekarzem nawet telefonicznie bądź mailowo. Przestaje więc stosować się ściśle do zaleceń. Lekarzowi podczas tak rzadkich wizyt również trudno przekonać chorego, że stosowane leczenie jest korzystne i właściwe. W obecnych warunkach komunikacja z pacjentem kuleje, co przekłada się na jakość opieki i skuteczność leczenia.

Wiele miejsca w raporcie poświęcili Państwo problemom psychologicznym pacjentów reumatologicznych. Skąd tak mocne zaakcentowanie tego zagadnienia?

W Polsce brakuje opieki psychologicznej nad pacjentem przewlekle chorym i nasze analizy wyraźnie to potwierdzają. Powinny też dać do myślenia osobom odpowiedzialnym za organizację opieki medycznej w Polsce. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ponad 60% osób chorych reumatycznie doświadcza konieczności zmiany zawodu w związku z zachorowaniem, a 70% musi przerwać naukę lub kształcenie zawodowe.

Czy Pani zdaniem w najbliższym czasie pacjenci mogą liczyć na poprawę opieki reumatologicznej w Polsce?

Czarno to widzę. Brakuje nam partnerów, którzy chcieliby usiąść i na ten temat rozmawiać. W dialogu społecznym z udziałem Ministerstwa Zdrowia, lekarzy i pacjentów powinniśmy wspólnie ustalić priorytety tym zakresie. Tymczasem nasze postulaty trafiają w próżnię.

Rozmawiała Renata Kołton

Data utworzenia: 26.07.2017
Braki polskiej reumatologiiOceń:
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Aktualności

  • 55% chorych reumatologicznie pracuje na pełny etat
    W pełnym wymiarze godzin jest aktywnych zawodowo 55% osób cierpiących na choroby reumatyczne – wynika z raportu „Aktywność społeczno-zawodowa osób z chorobami reumatologicznymi”.
  • Na ŁZS choruje 40 tys. Polaków
    W Polsce ponad 40 tys. osób, głównie młodych, choruje na łuszczycowe zapalenie stawów. Leki mogące zahamować rozwój choroby dostępne są jednak tylko dla pacjentów z najcięższą postacią schorzenia. Brakuje również kompleksowej opieki medycznej, szybkiego dostępu do specjalistów oraz pomocy psychologicznej.
  • Leczenie biologiczne dla zbyt wąskiej grupy pacjentów
    W Polsce leczymy głównie chorych z zaawansowanym RZS, z dużą aktywnością choroby. Chcąc uzyskać lepsze efekty terapeutyczne, powinniśmy wcześniej włączać leczenie biologiczne – przekonuje prof. Anna Filipowicz-Sosnowska, przewodnicząca Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Biologicznego w Chorobach Reumatycznych.

Lekarze odpowiadają na pytania

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies